• IOS Image Rotator
  • IOS Image Rotator
Strona główna O Nas SZKOLENIA Statut Porady Firmy wspierające Deklaracja członkowska Raporty Egzaminy Galeria Władze OSP Kronika OSP Rzeczoznawcy Poradnik inwestora Dokumentacja prac Wieści z Izby Kontakt Partner medialny




Nie masz jeszcze konta? Załóż konto

Jesteśmy zrzeszeni:

Co preferujesz na swojej podłodze?

Wyniki

Rozmowa z nowym Prezesem Zarządu OSP p. Arkadiuszem Kowalskim

Tegoroczne walne zebranie Członków Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Parkieciarzy przyniosło poważną zmianę we władzach organizacji. W jego trakcie na ręce zarządu i zebranych kolegów swoja rezygnację złożył dotychczasowy Prezes Zarządu, pełniący te funkcję od 2005 roku, p. Marek Kuć.

Redakcji Profesjonalnego Parkietu udało się przeprowadzić rozmowę z p. Arkadiuszem Kowalskim, parkieciarzem z blisko dwudziestoletnią praktyką, właścicielem firmy Amar Parkiety, wieloletnim członkiem, a od maja nowym Prezesem Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Parkieciarzy.

Profesjonalny Parkiet: Po rezygnacji dotychczasowego prezesa, p. Marka Kucia to panu przypadło pokierowanie Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Parkieciarzy. Proszę nam powiedzieć, czy planuje Pan znaczące zmiany w Stowarzyszeniu podczas Pana prezesury?

Arkadiusz Kowalski: Na wstępie, chciałbym podziękować swoim kolegom z Zarządu za okazane mi zaufanie, mam nadzieje, że nie zawiodę ich oczekiwań. Wracając do pytania, uważam, ze droga jaką obrało Stowarzyszenie jest właściwa. To bardzo dobra koncepcja, w  odniesieniu do tego co dzieje się na rynku. Dla nas jako Stowarzyszenia, jest promocja dobrego parkieciarstwa i rzetelnych parkieciarzy. Istotne jest to by parkieciarz, który wykonuje swoją pracę zgodnie ze sztuka parkieciarską czuł się bezpiecznie, nie obawiał się, że ktoś będzie podważał jego kompetencje jako fachowca. Zyska tę pewność podnosząc swoja wiedzę i kwalifikacje, a my jako Stowarzyszenie będziemy starali się mu to umożliwić.

Położymy duży nacisk na integracje środowiska parkieciarskiego. Będziemy również dokładali starań do spełnienia marzenia, chyba każdego parkieciarza, a mianowicie ustanowienia norm prac parkieciarskich. Ich brak wywołuje spory, na których często traci właśnie parkieciarz. Brak własnych reguł przynosi taki efekt, że powstają kłótnie i ideologia dorabiana przez pseudo rzeczoznawców, którzy nie zawsze działają w sposób prawidłowy i poświęcają swój „cenny” czas nie tylko dlatego, że chcą osiągnąć kompromis, ale korzyści dla samych siebie. Dzieje się tak niestety dlatego, że ludzie często przedkładają własne potrzeby finansowe nad zdrowy rozsadek i kompromis, który powinien być celem w spornych sytuacjach. Może zmienić to ustalenie w/w norm tak, aby zarówno parkieciarz, jak i rzeczoznawca miał się do czego odnieść.

Na pewno będziemy starali się powiększyć grono Członków Stowarzyszenia, ułatwić im korzystanie z oferowanej do tej pory pomocy i wynikających z tego korzyści. Będziemy również szukać nowych rozwiązań, które pozwolą im pracować spokojniej. Chcemy dać im pewność, że w wielu przypadkach mogą liczyć na pomoc Stowarzyszenia, że zawsze mogą zwrócić się o poradę, pomoc w rozwiązaniu sytuacji konfliktowych i wskazówki w przypadku wystąpienia problemów technicznych na realizowanej inwestycji. W Stowarzyszeniu bowiem można otrzymać kontakt do techników, którzy mają wieloletnie doświadczenie i nie raz udowodnili, że potrafią znaleźć rozwiązanie z problemu nie do przejścia i że nie zawsze trzeba szukać dramatu tam, gdzie go nie ma. Na pewno nie odmówią pomocy zrzeszonym kolegom.

Nie przewiduję drastycznych zmian w profilu działania organizacji. Raczej skupimy się na poprawieniu i dopracowaniu działań, które się dotychczas sprawdziły. Postaramy się wdrożyć rozwiązania, które nie były dotychczas realizowane. Mówię tutaj chociażby o możliwości ochrony prawnej dla parkieciarzy, czy bezpłatnych wizyt techników Stowarzyszenia na budowie, w przypadku gdy parkieciarz zgłosi się do naszego biura z problemem. Dlatego zachęcam wszystkich parkieciarzy by uczestniczyli aktywniej w życiu Stowarzyszenia, korzystali z faktu, że mamy profesjonalne biuro, z którym zawsze mogą się skontaktować.

PP: Na jakich działaniach będzie Pan chciał się skupić?

AK: Dla nas obecnie bardzo ważnym tematem jest szkolnictwo. Będziemy chcieli doprowadzić do tego, aby zawód parkieciarza znalazł się w programie nauczania szkół. Chociaż patrząc na sytuacje na scenie politycznej można odnieść wrażenie, że Sejm jest zajęty innymi „ważnymi” sprawami. Jednak kwestia ta jest dla nas niezwykle istotna i w tym celu zintensyfikujemy współpracę z Izbą Rzemieślniczą Mazowsza, Kurpi i Podlasia oraz Związkiem Rzemiosła Polskiego.

Zachęcamy parkieciarzy do przystępowania do egzaminów czeladniczych i mistrzowskich. W tym roku była możliwość zdobycia takich uprawnień bezpłatnie. Niestety muszę przyznać, że zainteresowanie tym programem wśród kolegów parkieciarzy było znikome. Mam wrażenie, że nie czują oni potrzeby potwierdzenia swojej wiedzy i umiejętności, a przecież dyplomy czeladnicze i mistrzowskie są honorowane w całej Europie, stanowią dla inwestora gwarancję, że zatrudnili profesjonalistę i mogą się tym samym przełożyć na osiągnięcie większych korzyści finansowych.

Nasze działania skupia się w dużej mierze na zintegrowaniu parkieciarzy, informowaniu ich o tym, że jesteśmy i działamy dla nich, a nie oni dla nas, że mogą w każdej chwili zadzwonić, poprosić o wizytę kolegów bardziej doświadczonych, którzy przyjadą bezpośrednio na budowę  i pomogą rozwiązać problem, przed którym stanął parkieciarz. Chcemy zachęcić wykonawców z naszej branży do korzystania z dziennika robót parkieciarskich. Pragniemy uświadomić kolegów, jak bardzo ważne są badania, które przeprowadzają na budowie, aby każde pomiary były potwierdzone datą i podpisem inwestora. Czynność ta uchroni parkieciarza przed sytuacją, gdzie po pół roku (i braku podpisu pod protokołem, bo nie było czasu, bo inwestor był miły) klient będzie wmawiał, że wykonawca zniszczył mu podłogę.

PP: Jak długo zajmuje się Pan parkieciarstwem? Jak Pan trafił do tej branży?

AK: Swoje pierwsze kroki w tej branży postawiłem w 1992 roku, czyli działam w „podłogach” już 20 lat. Na początku  byłem zatrudniony jako pracownik w firmie parkieciarskiej. Na owe czasy była jedną z bardziej prestiżowych w Warszawie. Tam nauczyłem się estetyki na budowie, dokładności i obsługi maszyn taśmowych, które wtedy były bardzo nowoczesnym sprzętem. Większość firm bowiem wykorzystywało maszyny tzw. „korniki”. Od początku uczyłem się fachu na budowie, mogę więc powiedzieć, że znam od poszewki trudy pracy parkieciarza. Wiem jak trudno jest działać w naszej branży jeśli nie ma się doświadczenia, jeśli parkieciarz nie zrzeszył się w jakimś Stowarzyszeniu, gdzie mógłby liczyć na pomoc innych kolegów, tylko sam próbuje wdrapać się na szczyt. Parkieciarz musi mieć kogoś kto przyuczy go do zawodu, kto podpowie mu jak wygląda ten zawód od strony budowlanej, jakich reguł musi przestrzegać. Niestety „świeży” parkieciarz nie poradzi sobie bez wcześniejszej praktyki. Nie wystarczy przyjechać na inwestycję i przyjąć zlecenie na podłogę drewnianą, licząc, że zakupione nowe, wspaniałe maszyny zrobią wszystko za niego. Sam sprzęt, bez odpowiedniej wiedzy i techniki, nie zapewni oczekiwanego efektu. W latach 90-tych nie mieliśmy dostępu do takich maszyn jak obecnie. Teraz mamy polerki czy cykliniarki typu trio, które podłogę drewnianą dopieszczają praktycznie do wyglądu mebla. Wcześniej były tylko szlifierki oscylacyjne. Tą małą maszyną trzeba było wypolerować podłogę tak, aby inwestor nie dopatrzył się żadnych mikro rysek. Wyobraźcie sobie ile taka praca zajmowała czasu i trudu. Dzisiaj praca parkieciarza wygląda zupełnie inaczej, jest o wiele przyjemniejsza, chociaż nie znaczy to że prostsza. Rynek ciągle stawia przed nami nowe zadania, proponuje nowe technologie, dlatego musimy stale się doszkalać, aby nie zostać w tyle. Jako Stowarzyszenie staramy się organizować szkolenia i namawiamy do uczestniczenia w nich. Parkieciarze niejednokrotnie twierdzą, iż brakuje im wolnych terminów, by pojawić się na takim spotkaniu. Ale warto spojrzeć na to z innej strony. Jedno takie szkolenie może uchronić przed ogromną „wpadką”. Przykładowo parkieciarz uczestnicząc w szkoleniu straci 500 złotych, ponieważ w danym dniu nie pracował, ale przez swoją niewiedzę może stracić 5000 zł, a nawet dużo więcej. Warto sobie przemyśleć co się nam bardziej kalkuluje, czy nie warto jednak zainwestować w siebie, uczestniczyć w szkoleniu i pogłębić swoją wiedzę, bo przecież inwestycja w siebie to najpewniejszy interes. Szkolenia są doskonałą okazją do wymiany poglądów i doświadczeń pomiędzy sobą. W czasach kiedy ja zaczynałem nie było takich spotkań, nie było możliwości zdobywania wiedzy o nowych produktach i technologiach, tak jak obecnie. Doświadczenie zdobywało się metodą prób, często na własnych błędach.

Wracając do tematu, w pewnym momencie postanowiłem fundusze, które skrupulatnie odkładałem, przeznaczyć na zakup maszyn i spróbować pracy na „własną rękę”. Od 1998 roku prowadzę własną działalność. Może fortuny nie zbiłem, ale firma w miarę dobrze radzi sobie na rynku warszawskim. Obecnie chętnie podzielę się swoim doświadczeniem z innymi. Znam specyfikę pracy parkieciarza i myślę, że wiedza ta będzie pomocna na moim stanowisku. Postaram się ją odpowiednio wykorzystać i podejmować działania, których w mojej ocenie, oczekują parkieciarze.

Nie oznacza to, że uważam się za osobę, która wszystko wie. Bardzo chętnie wysłucham kolegów z branży. Ważne by swoją wiedzę czerpać nie tylko z własnych doświadczeń. Warto wymienić poglądy z innymi, porozmawiać o ich spostrzeżeniach. Uczmy się od siebie nawzajem. Poprzez wykluczanie własnych błędów możemy wypracować metodę, która przyniesie zadowolenie i satysfakcje nam wykonawcom, ale i inwestorowi, który tym chętniej wyłoży gotówkę przeznaczoną dla parkieciarza za jego dzieło. Sporo firm parkieciarskich, również moja, do świadczonych usług dołożyła min. montaż schodów. Klienci poszukują obecnie firm, w których mogą zamówić kompleksową usługę – od parkietów poprzez schody, blaty do parapetów. Jestem przekonany, że parkieciarz może bez problemów prowadzić również usługę stolarską. Chyba większość liczących się firm prace te już wykonuje. Również i ja dostosowałem się do tego trendu. Po zasięgnięciu opinii kolegów, którzy już wcześniej działali w tym zakresie, wysłuchaniu ich doświadczeń i wniosków, sami zaczęliśmy działać na szeroką skalę. W efekcie klienci kupując u nas jeden produkt, zamawiają również i drugi. Mamy dzięki temu szerszy front prac, większe zadowolenie, a tym samym powiększenie naszych finansów.

PP: Jak Pan ocenia rynek pracy w branży parkieciarskiej w Polsce?

AK: Niestety nie jest to już rozkwit, taki jak w latach 90–tych i na przełomie roku 2000. Ale firmy, które w tamtym czasie zaczynały swoją działalność, wypracowały z pewnością opinię o własnych pracach i siatkę osób, która korzysta „rodzinnie” z ich usług. Te firmy nie powinny obecnie odczuwać specjalnego załamania rynkowego. Do boomu budowlanego nam daleko, sami wiemy jak w dzisiejszych czasach wygląda sytuacja na rynku budowlanym. Dzisiaj Parkieciarz musi być elastyczny i , tak jak wcześniej wspomniałem, rozszerzać zakres świadczonych usług. Musimy podnosić swoje kwalifikacje, obecny rynek bardzo weryfikuje osoby, które mają niedostateczną wiedzę w parkieciarstwie.

Ale nie powinniśmy skupiać się na tym, że kryzys jest. Bo kryzys był i zawsze będzie, a przynajmniej w takim sensie, że każdy człowiek będzie chciał zarabiać więcej, mamy coraz większe aspiracje. Parkieciarz to ”pan” na budowie. Jak to zawsze mówię - elita wśród ekip budowlanych. My, parkieciarze, prowadzimy niejednokrotnie całą budowę, podpowiadamy jak i kiedy można malować, w jaki sposób mają być prowadzone mokre prace budowlane. Owszem jest kierownik budowy, ale najczęściej od „ciężkiej” budowlanki. Parkieciarz jest koordynatorem wszystkich prac i warto mu zaufać, bo on po prostu wie jak poprowadzić prace pozostałych ekip, aby nie doprowadzić do zniszczenia parkietu lub deski. Drewo, jako cały czas żywa komórka, reaguje na bodźce zewnętrzne, więc parkieciarz wybiegając w przyszłość myśli za inwestora, aby inne ekipy nie zniszczyły jego ciężkiej pracy, by ten mógł jak najszybciej wprowadzić się do własnego, czystego mieszkania.

PP: Z jakimi problemami boryka się Pan jako parkieciarz?

AK: Najczęstszym problemem parkieciarzy jest odklejanie się drewna od podłoża. Niejednokrotnie jako Stowarzyszenie zwracaliśmy uwagę na konieczność wykonania dokładnych pomiarów wilgotności betonu przed przystąpieniem do prac. Jeżeli Parkieciarz nie będzie przestrzegał norm, to nie ukrywajmy, wcześniej czy później drewno zareaguje. Jeżeli nie stanie się to natychmiast i parkiet nie „wystrzeli” nam w górę, to na pewno w sezonie grzewczym pomiędzy deszczułkami pojawią się szczeliny. Jest bardzo łatwo sprawdzić czy fachowiec sprawdzał podłoże, czy dokonał pomiarów, musi on mieć na to dokumentację.

Drugim, bardzo częstym problemem jest układanie drewna na ogrzewanie podłogowe. Parkieciarz tak naprawdę często nie wie, jaki materiał położyć na taki jastrych. Parkieciarze niejednokrotnie nie żądają prób wygrzania posadzki, chcąc zyskać na czasie i oszczędzając kieszeń klienta. Nie powinni ulegać wpływom inwestora, ufać mu na słowo, gdy zapewnia, że wszystko jest ok. Klient na pewno nie pomoże parkieciarzowi, jeśli podłoga zacznie się rozsychać. Wtedy zapomni o słownych ustaleniach. Parkieciarze muszą mieć wszystko w dokumentacji. Posiadanie podpisanych papierów działa na ich korzyść.

Dużym problemem jest doszkalanie parkieciarzy. Wiem to na podstawie własnego doświadczenia, prowadząc firmę i zatrudniając pracowników, nie rzadko widzę potrzebę podnoszenia ich wiedzy i kwalifikacji, wysyłania ich na szkolenia produktowe. Ale, jak wspomniałem już wcześniej, brak czasu na udział w takich spotkaniach, bo terminy kolejnych prac są zazwyczaj bardzo napięte. Zaniechanie doszkalania nie sprzyja rozwojowi parkieciarzy, a tym samym rozwojowi naszych firm. Powinniśmy zwrócić uwagę, że jeżeli mamy pracowników, dajmy im szansę żeby uczestniczyli w szkoleniach, robili kursy czeladnicze, żeby każdy pracownik miał satysfakcje, że jest pełnowartościowym parkieciarzem. Żeby czuł, że rozwija się w firmie i zna się na tym co robi. Przyniesie to wymierne korzyści, również pracodawcy, gdyż wyszkolony, bardziej świadomy pracownik przekłada się na mniejszą liczbę reklamacji. Dajmy szansę tym ludziom się rozwijać. Lepiej, żeby powstało na rynku więcej firm, ale prowadzonych przez ludzi, którzy mają wiedzę przekazaną przez dobrych fachowców. Będą oni podnosić prestiż i dobro zawodu. Połóżmy kres opinii, że parkieciarz to nic nie wiedzący pan, który przychodzi na budowę i nie ma dla niego znaczenia, czy położy parkiet na wodzie, czy na pustaku. Nie możemy traktować tych ludzi, jako przyszłej konkurencji. Bo to nie jest konkurencja, to reklama, że fachowiec, który zajmuję się na co dzień drewnem to człowiek, który zna się na swoim fachu. Że nie jest to pan, który ma firmę parkieciarską przez chwilę, a za moment działa w terakocie, czy glazurze. Natomiast za pół roku zmienia numer telefonu, ponieważ zaczyna on dzwonić już tylko w sprawie reklamacji. Wychowajmy tych parkieciarzy, nauczmy ich pracy i cieszmy się również z tego, że opinia o nich równocześnie świadczy też o nas.

Mniejsza liczba reklamacji zwiększa zaufanie klientów do parkieciarzy, a tym samym liczbę osób, które stwierdzą, że faktycznie lepszym rozwiązaniem jest naturalne drewno na podłodze, położone przez dobrego fachowca. Inwestor nie będzie oszczędzał na zatrudnieniu parkieciarza z prawdziwego zdarzenia, bo będzie wiedział, że uchroni go to przed problemami, które są bardziej kosztowne niż ewentualne oszczędności. Wiem, że się powtarzam, ale my jako Stowarzyszenie namawiamy parkieciarzy – korzystajcie ze szkoleń, korzystajcie z tego, że macie szansę zrobić papiery czeladnicze i mistrzowskie, które są egzekwowane w całej Europie. Bo dziś pracujecie w Polsce, a za parę lat możecie pracować w innym kraju i wtedy bez zaświadczenia będziecie  bezwartościowi. Legitymując się swoimi umiejętnościami i wiedzą, potraktują was poważnie i będziecie odpowiednimi partnerami do rozmów.

PP: Z jakich form pomocy mogą korzystać członkowie Stowarzyszenia?

A.K.: Członkowie Stowarzyszenia powinni korzystać na pewno z tego, że należą do organizacji, która ma już wypracowane pewne standardy, które sprawdziły się - chociażby opieka rzeczoznawców. Jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każde pytanie, z którym zwróci się do nas parkieciarz. Jeśli nie my, to możemy liczyć na pomoc techników, którzy są zatrudnieni  firmach z nami współpracujących i nigdy nie odmawiają pomocy. W najbliższym czasie powstanie punkt doradczy – porady prawne dla zrzeszonych parkieciarzy. Chcemy projekt ten wdrożyć jak najszybciej, obecnie jesteśmy na etapie rozmów. Wiemy, że niektóre sytuacje przerastają parkieciarza. Postaramy się, żeby czuł on opiekę ze strony OSP, żeby mógł zadzwonić o poradę. Nie zawsze się to wiąże z kosztami, a jeżeli jakieś będą to dla Członków na pewno minimalne. Będziemy dokładać wszelkich starań by były to porady bezpłatne. Na naszą pomoc mogą liczyć parkieciarze z całej Polski. Czy będzie to Białystok, Rzeszów, czy Wrocław, nie ma to dla nas najmniejszego znaczenia. Najbliższy przedstawiciel, który z nami współpracuje, a ma u nas rekomendacje profesjonalnego parkieciarza, podjedzie z pomocą. Po to powstało stowarzyszenie, żeby parkieciarzom było łatwiej.

Głównym celem firm wspierających przy Stowarzyszeniu, nie jest jedynie osiągnięciem zysku finansowego. Chcą one widzieć korzyści w postaci dobrze wykonanych prac. Producentom zależy, żeby ich chemia dostawała się do rąk ludzi, którzy pracują zgodnie ze sztuką parkieciarską. Ta wspólna droga może szybko zaprocentować, Parkieciarz zdobędzie opinię fachowca, siatkę ludzi, inwestorów, którzy będą współpracować z nim, również dlatego, że działa na dobrej chemii, a nie kupuje hipermarketowego taniego towaru. Finansowo taka oferta może jest korzystna dla inwestora, ale jeśli zauważy on, że ma podłogę na wysokości 50 cm nad jastrychem, nie będzie miał żadnych skrupułów wobec parkieciarza, żeby wyciągnąć wobec niego konsekwencje finansowe.

PP: Czy i na jakie trudności napotkał pan w dotychczasowej działalności?

A.K.: Zarząd napotyka trudności w nawiązaniu porozumienia z firmami, które nie były zrzeszone. Wydaje się, że te firmy traktują Stowarzyszenie jak konkurencję. Są przekonani, że firmy, które już od lat współpracują ze Stowarzyszeniem, mają o wiele lżej i nie pozwolą na to by, kolejna ,,konkurencyjna” firma pojawiła się w zrzeszeniu. Docierają do nas takie odgłosy, bo jesteśmy z kilkoma na etapie zaawansowanych rozmów. Ciężko przekonać ich, że tak nie jest i każda z firm może uczestniczyć w życiu Stowarzyszenia. Czy współpraca ta przyniesie efekt w postaci wzrostu sprzedaży, popytu na ich materiały? To zależy od nich samych. Stowarzyszenie może wiele zaoferować i na pewno może być jednym z czynników, ale nie ostatecznym, który podniesie pozycję firmy na rynku. Tak więc nakłaniamy do współpracy firmy, które powinny, w naszym przekonaniu, być z nami. Tu mówię na przykład o firmach produkujących sprzęt, gdzie ich aktywność jest bardzo mała. Współpraca ze stowarzyszeniem daje im wymierne korzyści. Dla przykładu Festool bardzo dobrze wykorzystał możliwości jakie dało Stowarzyszenie, a mianowicie okazję do współtworzenia swoich narzędzi z parkieciarzami, bazując na opinii praktyków przy projektowaniu maszyn dla tego środowiska. Wymiana uwag pozwoliła na stworzenie maszyn, które są bardzo precyzyjne i doskonale się sprawdzają w codziennej pracy parkieciarzy. Stowarzyszenie stanowi doskonałe pole wymiany doświadczeń między wykonawcami, a producentami produktów, na których ci pierwsi na co dzień pracują. Mogą oni uczyć się od siebie nawzajem.

Trudnym tematem jest też integracja parkieciarzy. Często ludzie stojący z boku wyrażają opinię, że taka organizacja jest niepotrzebna, że takie stowarzyszenie nic im nie daje. Te trudności czasami deprymują. Ale staramy się to przetrwać, pokazać że bez tej organizacji niejeden parkieciarz by nie wypłynął na tak szeroką wodę. Gdyby nie Stowarzyszenie, nie byłoby chociażby oficjalnie uznanego zawodu parkieciarza.

Parkieciarze często zgłaszają się to stowarzyszenia dopiero w momencie, gdy przytrafi im się poważny problem na inwestycji, z którym nie mogą sobie poradzić. A gdyby byli tu wcześniej, uczestniczyli w spotkaniach, szkoleniach czy imprezach integracyjnych, rozmawiali między sobą, wymieniali doświadczeniami, może udało by się zawczasu coś zaradzić i nawet uniknąć wpadki.

My jako Stowarzyszenie działamy dla parkieciarzy, w ich imieniu i będziemy się zawsze starać, by mieli możliwość podnoszenia swoich umiejętności i kwalifikacji z korzyścią dla poziomu świadczonych przez nich usług oraz wartości firm. Oczywiście tu ukłon w stronę firm wspierających, dzięki wsparciu których OSP w ogóle ma możliwość pracy i działania. A zarząd stara się dysponować otrzymanymi funduszami z korzyścią dla całego środowiska.

PP: Jakie cele i zadanie stawia sobie Stowarzyszenie na najbliższy czas?

AK: Najbliższe plany to kontynuacja działań w zakresie starań wprowadzenia nauki naszego zawodu do programu szkolnego oraz dobijanie się do drzwi o te nieszczęsne normy, które wywołują tyle emocji. Myśleliśmy, że zrzeszenie rzeczoznawców z zakresu parkieciarstwa i posadzek drewnianych  wypracuje ustalenie wspólnych wytycznych na roboty parkieciarskie. Niestety na chwilę obecną takich opracowań brak. Chcemy by wytypowany przedstawiciel OSP uczestniczył w spotkaniach tego zrzeszenia, chcemy z nimi rozmawiać w imieniu zrzeszonych Parkieciarzy i dzielić się naszą wiedzą płynącą z codziennej praktyki. Chcemy być bardziej aktywni na targach. Już teraz efekty tej działalności są widoczne. Otrzymujemy pozytywny odzew ze strony firm wykonawczych, które mogą się na stoisku OSP pojawić i promować swoje usługi wśród osób odwiedzających regionalne targi branżowe. Podnosi się także świadomość klientów zamawiających usługę parkieciarską. Mają oni większą wiedzę o wybieranym materiale na podłogi (drewnie), zdają sobie sprawę z tego, że jest to żywy materiał, mający swoje pewne wymagania (chociażby w odniesieniu do planowanego ogrzewania podłogowego w lokalu). Klienci poznają także specyfię pracy parkieciarskiej i zauważają korzyści płynące z wyboru profesjonalnego wykonawcy, może nie tego najtańszego, ale mogącego sprostać ich wymaganiom i zrealizować ich projekty. Firmy organizujące targi bardzo chętnie nawiązują współpracę z OSP, wyrażają zadowolenie z jakości porad, których udzielają obecni na stoisku eksperci, zaś pokazy parkieciarskie zwiększają atrakcyjność imprez wystawienniczych dla publiczności. Samo stowarzyszenie odnosi korzyści z obecności na targach, chociażby w postaci dodatkowych parkieciarzy, którzy podczas takich imprez się zapisują do organizacji.

Zarząd planuje zwiększenie aktywności działania OSP w cechu, zgodnie z zasadą nic o nas bez nas. Chcielibyśmy, by parkieciarze działający na rynku krajowym byli jak najlepiej wyszkoleni i potwierdzali swoje umiejętności dyplomami mistrzowskimi. W tym celu powstaje przy stowarzyszeniu baza dyplomowanych parkieciarzy. Tym samym chcemy ułatwić inwestorowi znalezienie profesjonalnej  firmy parkieciarskiej.

Chcielibyśmy dotrzeć do jak największej liczby parkieciarzy w Polsce. Jesteśmy organizacją otwartą, której główne cele i założenia są ogólnie dostępne w statucie. Naszym przewodnim celem jest promocja dobrego parkieciarstwa, umożliwienie podnoszenia kwalifikacji i integracja całej społeczności parkieciarskiej. Nie chcemy walczyć z innymi branżowymi organizacjami, chcielibyśmy by powstało jedno duże stowarzyszenie, które będzie silne, mocne, którego głos będzie słyszalny i umożliwi realizację ważnych postulatów.

Podkreślamy, że jesteśmy organizacją działającą na terenie całego kraju. Już niedługo będzie dostępna lista naszych przedstawicieli regionalnych, do których może będzie łatwiej dotrzeć parkieciarzom z danego regionu. Docelowo chcielibyśmy mieć przedstawiciela w każdym województwie.

Zgodnie z tradycją do tej pory był organizowany jeden wielki piknik parkieciarski, na który zjeżdżali parkieciarze z całego kraju. Tradycja ta będzie jak najbardziej przez nas kontynuowana. Jednak nowym, realizowanym przez Stowarzyszenie projektem, jest organizacja regionalnych pikników parkieciarskich.  Kilka tego typu imprez już się odbyło, między innymi w Białymstoku, Krakowie i Ćwiklicach. Spotkania cieszyły się dużym powodzeniem. Obecnie dogrywamy kolejne spotkania.

Chcielibyśmy powrócić do uczestnictwa w zawodach międzynarodowych, ale na odmiennych warunkach niż dotychczas. Chcemy by takie zawody były, zgodnie z pierwotnymi założeniami, świętem parkieciarskim, pretekstem do spotkania, a nie udowodnieniem że zawodnicy kraju będącego siedzibą stowarzyszenia europejskiego są najlepsi i muszą za każdym razem wygrywać, nawet kosztem naciągania zasad.

Jeszcze w tym roku zapraszamy do udziału w kolejnej edycji Mistrzostw Parkieciarzy w kategorii Open. Zawody odbędą się w październiku w Warszawie. Może w nich wziąć każdy pełnoletni parkieciarz, niekoniecznie należący do naszej organizacji. I może to go przekona do przystąpienia do nas. Zapraszamy.

Dziękujemy za rozmowę.

zdjęcie

zdjęcie

zdjęcie

zdjęcie



REDIX
ATLAS
Loba-Wakol
DĄBEX
TROTEC
Arbotec
Bostik


Baza dyplomowanych parkieciarzy

Baza dyplomowanych parkieciarzy


GIEŁDA OGŁOSZEŃ PARKIECIARSKICH
 



Ogólnopolskie Stowarzyszenie Parkieciarzy
ul. Goławicka 1/31
03-550 Warszawa
tel. (22) 409-07-02

biuro@parkieciarzeosp.com.pl

Statut Porady Egzaminy Galeria Władze OSP Kronika OSP Rzeczoznawcy
Copyright by Ogolnopolskie Stowarzyszyszenie Parkieciarzy 2010. Wszystkie prawa zastrzezone.